﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kostka Cukru</title>
	<atom:link href="http://kostkacukru.cba.pl/index.php/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://kostkacukru.cba.pl</link>
	<description>Horsemanship w fotografiach</description>
	<lastBuildDate>Mon, 27 Feb 2012 14:37:31 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>relacja trening-życie</title>
		<link>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/relacja-trening-zycie/</link>
		<comments>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/relacja-trening-zycie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Feb 2012 14:37:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kostka Cukru</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kostkacukru.cba.pl/?p=226</guid>
		<description><![CDATA[W wielu rozmowach jakie przeprowadziłam na &#8220;końskie&#8221; tematy pojawiało się pytanie. &#8220;dlaczego tak podkreślasz, że konie &#8220;zmieniły&#8221; Twoje życie?&#8221;.
Usłyszałam kiedyś od pewnego muzyka, że żeby dobrze tańczyć Twoje ciało musi pracować z różnymi rytmami, w takim połączeniu w jakim grają ze sobą instrumenty.
Na tym mogłabym zakończyć, bo to piękne porównanie. 
Uważam, że życie każdego człowieka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W wielu rozmowach jakie przeprowadziłam na &#8220;końskie&#8221; tematy pojawiało się pytanie. &#8220;dlaczego tak podkreślasz, że konie &#8220;zmieniły&#8221; Twoje życie?&#8221;.</p>
<p>Usłyszałam kiedyś od pewnego muzyka, że żeby dobrze tańczyć Twoje ciało musi pracować z różnymi rytmami, w takim połączeniu w jakim grają ze sobą instrumenty.<br />
Na tym mogłabym zakończyć, bo to piękne porównanie. </p>
<p>Uważam, że życie każdego człowieka jest jak system naczyń połączonych. Kiedy z jednym coś nie gra, reszta też nawala. Życie większości z Nas, a może nawet każdego podzielone jest na rożne &#8220;dziedziny&#8221;. Pracę, dom, szkołę, życie osobiste. Jeśli na jednej z tych płaszczyzn coś Nam nie wychodzi, to przerzuci się to na inną. W mniejszym lub większym stopniu, możemy to oczywiście ograniczać, ale uważam, że to wyjdzie prędzej czy później. Zaś jeśli rozwijamy się w czymś, to &#8220;ciągnie&#8221; to Nas do góry. Nasze &#8220;dziedziny życiowe&#8221; mogą czerpać z siebie inspirację, korzystać z wzajemnych doświadczeń, stymulować się nawzajem. Musimy tylko nauczyć się to wykorzystywać i odpowiednio &#8220;dostosowywać&#8217; do innej dziedziny Naszego życia.<br />
Poza umiejętnościami jeździeckimi, które np. w życiu codziennym na niewiele się przydają, posiadłam inne zdolności. Chociażby umiejętność zachowania spokoju w stresującej sytuacji, która jak każdy jeździec wie, jest jedną z podstaw. Cierpliwość, bez której też daleko w tym sporcie się raczej nie zajdzie. Empatia, która w moim przypadku była kluczowa, ponieważ oba konie, z którymi pracowałam wymagały najpierw zrozumienia ich zachowań.<br />
Wszystkie te cechy w życiu codziennym, szczególnie osobistym są bardzo przydatne. Empatia, która była chyba najtrudniejsza do wypracowania bardzo pomogła mi w zrozumieniu wielu konfliktów pomiędzy mną a chociażby rodzicami. Z kolei pewna stanowczość, która musi się pojawić (jak przy wychowaniu dzieci), pomaga mi w obronie własnego zdania i zachowaniu  asertywności.<br />
Każdy kto trenuje sport walki doskonale wie o czym mówię. Kodeksy, które obowiązują na macie, ringu, idealnie sprawdzają się w życiu. Może nie wszystkie&#8230; ;) ale większość.<br />
Nie mogę &#8220;odcinać&#8221; koni, od reszty mojego życia. Poniekąd &#8220;zmusiły&#8221; mnie to podjęcia pewnych kroków i zmian w moim życiu, których bym sama nie podjęła.</p>
<p>Im dłużej pracuje, tym odważniej idę przed siebie. Tak jak Juna przez śnieg.</p>
<p>Bartek kiedyś powiedział, że nie robię zdjęć tylko &#8220;projekty osobiste&#8221;. Coś w tym jest&#8230;dlatego blog ten ma charakter pół-prywatny. Piszę o projekcie, ale w gruncie rzeczy dużo mówię o sobie. </p>
<p>Zatem jeśli kogoś mało interesują takie wywody zapraszam na Nasze forum, gdzie pojawił się niedawno świetny wątek o kopytach.<br />
Zapraszam!<br />
http://forum.tjn.sic.pl/viewtopic.php?t=227</p>
<p>do vimeo<br />
<a href='http://vimeo.com/37521608' >37521608</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/relacja-trening-zycie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Regeneracja</title>
		<link>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/regeneracja/</link>
		<comments>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/regeneracja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Jan 2012 23:45:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kostka Cukru</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kostkacukru.cba.pl/?p=221</guid>
		<description><![CDATA[Każdy z Nas ma taki moment, że coś nie idzie. Czasem dochodzimy do takieg miejsca, że trudno mam zrobić następny krok. W mojej pracy z końmi też tak bywało, dochodziłam do jakiegoś miejsca i ściana. Trzeba się chwilę pokręcić w miejscu żeby znaleźć wyjście z sytuacji.
Z „Kostką…” też tak było.  Trochę musiałam się pokręcić [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy z Nas ma taki moment, że coś nie idzie. Czasem dochodzimy do takieg miejsca, że trudno mam zrobić następny krok. W mojej pracy z końmi też tak bywało, dochodziłam do jakiegoś miejsca i ściana. Trzeba się chwilę pokręcić w miejscu żeby znaleźć wyjście z sytuacji.<br />
Z „Kostką…” też tak było.  Trochę musiałam się pokręcić w miejscu żeby Nasz projekt poszedł dalej, i mógł się rozwijać. Z nowym rokiem przyszła nowa energia.<br />
Zatem 1-wszy od kilku miesięcy update, i to zdjęciowy.<br />
Pierwsze próby fotografowania Horemanship przez Natalię.</p>
<p>Miłego ;)</p>
<p><img src="http://kostkacukru.cba.pl/wp-content/uploads/2012/01/Kopia-004.jpg" alt="pierwsze kroki" title="pierwsze kroki" width="606" height="600" class="aligncenter size-full wp-image-217" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/regeneracja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Panie i Panowie</title>
		<link>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/panie-i-panowie/</link>
		<comments>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/panie-i-panowie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Aug 2011 18:03:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kostka Cukru</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kostkacukru.cba.pl/?p=214</guid>
		<description><![CDATA[Panie i Panowie, ogłaszamy Nasz sukces!
Natalia Szczęch i Bartosz Mateńko znaleźli się w gronie laureatów
Festiwalu Fotografii Młodych w Jarosławiu http://mffm.pl/
Bartosz na 1-wszym miejscu z cyklem „Street of Canada”
Natalia na 3-cim z projektem „Miłość jako choroba śmiertelna”
http://www.facebook.com/festiwalfotografiimlodych?sk=notes
Kilka słów o festiwalu, cytat ze strony festiwalu:
„Festiwal Fotografii Młodych jest pierwszym i jedynym na Podkarpaciu wydarzeniem fotograficznym na tak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Panie i Panowie, ogłaszamy Nasz sukces!</p>
<p>Natalia Szczęch i Bartosz Mateńko znaleźli się w gronie laureatów<br />
Festiwalu Fotografii Młodych w Jarosławiu http://mffm.pl/</p>
<p>Bartosz na 1-wszym miejscu z cyklem „Street of Canada”<br />
Natalia na 3-cim z projektem „Miłość jako choroba śmiertelna”</p>
<p><a href="http://www.facebook.com/festiwalfotografiimlodych?sk=notes">http://www.facebook.com/festiwalfotografiimlodych?sk=notes</a></p>
<p>Kilka słów o festiwalu, cytat ze strony festiwalu:</p>
<p>„Festiwal Fotografii Młodych jest pierwszym i jedynym na Podkarpaciu wydarzeniem fotograficznym na tak duża skalę. Warto zwrócić również uwagę na fakt, ze jest jedynym w Polsce Festiwalem Fotograficznym, na którym w programie głównym prezentuje się prace, często niezauważonych do tej pory młodych amatorów fotografii. Prace laureatów MFFM zostały zaprezentowane także m.in. na Miesiącu Fotografii, targach Fotopolis EXPO, prasie fotograficznej (Foto, Fotografia itp.) oraz w ważniejszych galeriach w kraju (ZPAF, Galeria Pauza, Magazyn Kultury). Po II edycji jesteśmy przekonani, że podejmowanie takich działań jest konieczne. Nie bez znaczenia jest fakt, ze Festiwal bardzo szybko wpisał się w kalendarz najważniejszych wydarzeń fotograficznych w kraju. Jest on także doskonałym środkiem promocji Województwa oraz Jarosławia zarówno w Polsce jak poza jej granicami.</p>
<p>Warto wspomnieć także o prestiżu konkursu festiwalowego. Do tej pory jedyną nagrodą była indywidualna wystawa podczas festiwalu. Nie przewidywaliśmy nagród rzeczowych, ani finansowych, które przeważnie przyciągają uczestników, a mimo to  Liczba nadesłanych prac (602 zgłoszenia, ponad 8500 zdjęć) jest jednym z najlepszych wyników wśród organizowanych w ubiegłym roku konkursów fotograficznych w Polsce.  Do konkursu przyjmowane są gotowe projekty wystaw, a nie pojedyncze zdjęcia, lub kilku zdjęciowe zestawy &#8211; jak to ma się w przypadku innych konkursów. Prestiż i profesjonalne podejście do oceny gwarantuje także międzynarodowe jury, specjalizujące się z różnych<br />
gatunkach fotografii”</p>
<p>„Kostka” ma nie byle jakich fotografów :)<br />
Mamy nadzieję, że nadal tak dobrze będzie Nam szło.</p>
<p>Pozdrawiam i zapraszamy chętnych na Festiwal do Jarosławia! Weekend główny 5-7.08</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/panie-i-panowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wakacje</title>
		<link>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/wakacje/</link>
		<comments>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/wakacje/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Jul 2011 13:07:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kostka Cukru</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kostkacukru.cba.pl/?p=211</guid>
		<description><![CDATA[W czasie wakacji większość z Nas sobie odpuszcza. Wrzucamy na luz nie przejmując się codziennymi sprawami. Oczywiście nie wszyscy, ale w większości, nawet Ci, którzy pracują niejednokrotnie robią to wolniej.
Kiedyś w ręce wpadła mi wypowiedź jednego z psychologów( był trochę wyższy rangą niż Pani/Pan z TeleTygodnia…). Mówił o wakacjach oczywiście, zwracał uwagę na to, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W czasie wakacji większość z Nas sobie odpuszcza. Wrzucamy na luz nie przejmując się codziennymi sprawami. Oczywiście nie wszyscy, ale w większości, nawet Ci, którzy pracują niejednokrotnie robią to wolniej.<br />
Kiedyś w ręce wpadła mi wypowiedź jednego z psychologów( był trochę wyższy rangą niż Pani/Pan z TeleTygodnia…). Mówił o wakacjach oczywiście, zwracał uwagę na to, że wakacje, a szczególnie ich końcówka, są często lepszym momentem na snucie planów i robienie założeń, niż popularny nowy rok. Jesteśmy wypoczęci, złapaliśmy więcej słońca prze, co lepiej się czujemy. Więc odpuszczajmy sobie, jeśli ten luz ma nam dać nową energię.<br />
Odpocznijcie też za mnie, ponieważ mnie czekają bardzo pracowite 3 miesiące wakacji. Są rzeczy, których cały rok akademicki nie miałam czasu zrobić, zatem teraz muszę to nadrobić.</p>
<p>Zatem na początek nowy wpis.</p>
<p>Ostatnio na Fejsie moja koleżanka wrzuciła na mój wal fajnego linka,</p>
<p><a href="http://www.filmoholicy.pl/film/6718/buck---oficjalny-trailer/">KLIK!</a></p>
<p>Bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że powstał taki dokument, ale jeszcze bardziej ucieszyła mnie nagroda na Sundance dla tego filmu. Oto dowód:</p>
<p><a href="http://www.sundanceselects.com/films/buck">KLIK!</a></p>
<p>I to nagroda publiczności!<br />
To dopiero nagroda dla wszystkich koniarzy, których idea łączy się z ideą Buck’a. W zeszłym roku nasze stowarzyszenie miało warsztaty, na których odkryliśmy, że kochamy konie i zwierzęta. Ale też, że Nasz cel gdzieś tam dalej sięga. Chcemy żeby ogólnie świat stał się lepszym miejscem. Filmu jeszcze nie widziałam, ale na pewno pojawia się tam stwierdzenie, że koń jest lustrzanym odbiciem osoby, która go dosiada. Zatem jeśli nauczymy się być dobrzy dla koni, na pewno też będziemy dobrzy dla innych ludzi.<br />
Stawanie się lepszym człowiekiem jest bardzo trudną drogą, często dostajemy w zamian tylko „po twarzy”, albo kłodę pod nogi. Musimy walczyć ze sobą, z własnymi słabościami. Wkurzmy się na siebie, innych. Wielu ludzi nie chce się zmieniać, bo jest im dobrze. Zatem nie widzą nic dalej ponad własną wygodę. Można powiedzieć, że na tym trochę opiera się świat. I wielu powie, że nie ma żadnego, „ale” od tej wypowiedzi. Jednak uważam, że jest przede wszystkim, dlatego, że jeśli my komuś pomożemy, to możemy być pewni, że do Nas to wróci. Może nie od tego konkretnego człowieka, ale on innego. Moja siostra jako menager od wielu lat, przy zwalnianiu pracowników, lub przy kończeniu współpracy zawsze mówi, że nie „zostawi za sobą smrodu”. Bo nigdy nie wiadomo, kiedy czyjaś pomoc może się przydać. Powinniśmy o tym pamiętać w naszym codziennych kontaktach.<br />
Mam nadzieję, że „Buck” znajdzie swoje miejsce w kinach i w naszym kraju. Nie jest to, aż tak trywialna opowieść, na jaką może w oczach niektórych wyglądać. Sundance jest jednym z najlepszych festiwali filmowych na świecie, oby jego głos poparcia dla tego filmu stał się kolejnym sygnałem dla Nas, o to by zacząć patrzeć na życie, nie zawsze z własnej „wygodniej” perspektywy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/wakacje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dobre, bo niemieckie!</title>
		<link>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/dobre-bo-niemieckie/</link>
		<comments>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/dobre-bo-niemieckie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 May 2011 17:27:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kostka Cukru</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kostkacukru.cba.pl/?p=202</guid>
		<description><![CDATA[
Ile razy w swoim życiu usłyszeliście tą frazę? Chyba dużo, szególnie z uwagi na to, że marki Voldzwagen, Audi i BMW są bardzo popularne w Naszym kraju. Mówiąc, ze moje ostatnie doświadczenia potwierdzają tę opinię, również jak chodzi o świat jeździecki, nie zaskoczę starych jeździeckich wyjadaczy. Pod koniec marca miałam okazję fotografować kurs „jazdy na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">
Ile razy w swoim życiu usłyszeliście tą frazę? Chyba dużo, szególnie z uwagi na to, że marki Voldzwagen, Audi i BMW są bardzo popularne w Naszym kraju. Mówiąc, ze moje ostatnie doświadczenia potwierdzają tę opinię, również jak chodzi o świat jeździecki, nie zaskoczę starych jeździeckich wyjadaczy. Pod koniec marca miałam okazję fotografować kurs „jazdy na kalifornijskim Hacamore” w bucking horse stble, pod Hamburgiem (http://www.bucking-horse-stable.de/). Polecam zapoznać się ze stroną instruktora, który kurs prowadził. http://www.modernvaquero.com/ Teff Sanders jest genialnym jeźdźcem i równie niesamowitym nauczycielem.<br />
Jak dla mnie, jest idealnym przykładem dobrego stylu jazdy, jakiego szukałam wiele lat.<br />
Nie o Jeffie ma być ten wpis, choć przyznam, że następny wpis poświęcę właśnie jemu, w pełni na to zasługuje.
</p>
<div id="attachment_91" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"> <img class="aligncenter" title="" src="http://kostkacukru.cba.pl/wp-content/uploads/2011/05/Kopia-_MG_2457.jpg" alt="" width="800" height="533" /><p class="wp-caption-text">fot. Natalia Szczęch</p></div>
<p style="text-align: justify;">
Dlaczego zatem najpierw chcę napisać o stajni. Dlatego, że była to 1-wsza tego typu stajnia, z którą się spotkałam. Uwe Kühl, właściciel stajni oprowadził Nas po całym, ternie, opisując wszystko, i tłumacząc, w jakim celu używają takich a nie innych rozwiązań.<br />
Zakładając stajnię razem z żoną Anki, która startowała w zawodach skokowych, a obecnie jest instruktorem. Kierowali się przede wszystkim dobrem koni. Chcieli stworzyć im warunki najbardziej zbliżone do naturalnych. Udało im się to bardzo dobrze.<br />
Wiele ludzi kupuje zwierzęta, niekoniecznie konie, nie mając nawet podstawowej wiedzy o danym zwierzęciu. Nie mam tu na myśli wiedzy typu „pies musi wychodzić na spacer 3 razy dziennie”, tylko wiedzę o historii gatunku, jego specyfikacji i przede wszystkim o behawioryzmie. To słowo ostatnio staję się „modne” w Polsce, polecam młodzieży głębiej pogrzebać o tym, bo to nisza zawodowa w Polsce. Podejrzewam, że za kilka lat behawioryści będą zarabiać bardzo dobre pieniądze w Naszym kraju.<br />
Stykając się z jakimkolwiek zwierzęciem powinniśmy wiedzieć, czego się po nim spodziewać. Jakie są jego instynkty, w jakich warunkach żyje w stanie dzikim, w jakim celu zostało to zwierzę udomowione. Co w danej rasie i gatunku, ludzie przez lata pielęgnowali, a co z uporem maniaka tłumili.<br />
Załamują mi się ręce, kiedy ktoś kupuje psa rasy Husky do mieszkania w bloku o powierzchni 25m2, wychodzi z nim na spacer 2 razy dziennie po 15 min. A potem jest zdziwiony, kiedy jego pies zaczyna niszczyć meble i przeraźliwie wyć. Wystarczyło wstukać w Internet i przeczytać cokolwiek na temat danej rasy, a można by uniknąć wielu nieprzyjemnych sytuacji.<br />
Uwe i Anki decydując się na stworzenie stajni, dokładnie przestudiowali końską naturę. Zdecydowali się również przełamać pewien stereotyp panujący wśród hodowców. W ich stajni nie ma boksów, ani długiego szerokiego korytarza. Konie 24h mają dostęp do wolnego wybiegu. Do swojej dyspozycji mają dużą zabudowaną stajnię, osłoniętą od wiatru, deszczu, gdzie temperaturę w środku regulują same konie (im więcej tym cieplej) i specjalne pasy z foli przy wejściu, używane w chłodniach. Mają duży piaszczysty padok, na którym śpią, uwaga w pozycji leżącej. Wyglądają przy tym jak psy, machają kopytami śniąc, ze gdzieś biegną. Do jedzenia mają dostęp również przez 24h. Posiadają 3 specjalne stanowiska żywieniowe.<br />
Każdy koń ma założoną obrożę, z wbudowanym chipem, na którym zapisane są informacje ile, w jakich dawkach i odstępnie czasowym może zjeść dany koń. Na kilka godzin w ciągu dnia, otwierane jest dla nich trawiaste pastwisko( jeśli pora roku pozwala) i specjalne stanowisko z sianem i kiszonką.<br />
W ich stajni nie było jeszcze przypadku kolki, a konie posiadające zwyrodnienia np. stawów wracają do sprawności ( na miarę swoich możliwości).
</p>
<div id="attachment_91" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"> <img class="aligncenter" title="" src="http://kostkacukru.cba.pl/wp-content/uploads/2011/05/Kopia-_MG_2430.jpg" alt="" width="800" height="533" /><p class="wp-caption-text">fot. Natalia Szczęch</p></div>
<p style="text-align: justify;">
Konie są tam niezmiernie spokojne, nie rzucają się na jedzenie, co zna na pewno każdy koniarz z pory karmienia w stajni.<br />
Wystarczyło tak naprawdę niewiele, bo zaprojektować przestrzeń życiową dla koni, zbliżoną do ich naturalnych warunków życia. Konie w naturze jedzą przez ok. 18 godzina na dobę, w bardzo małych porcjach, co pozwalało im być mobilnymi i się przemieszczać po rozległych terenach.<br />
Budowa ich żołądka nie zmieniła się tylko poprzez fakt, że zamknęliśmy je w boksie. Konie są też gatunkiem wędrownym, dlatego dziś musimy wzywać kowala, żeby spiłował Naszemu pupilowi kopyta. Kiedyś nie potrzebował tej usługi, ponieważ przemierzał tak ogromne trasy, że kopyta same mu się ścierały. Tego oczywiście zapewnić mu nie możemy, ale warunki takie jak w stajni Anki i Uwe, owszem. Widziałam, sama, że się da.
</p>
<div id="attachment_91" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"> <img class="aligncenter" title="" src="http://kostkacukru.cba.pl/wp-content/uploads/2011/05/Kopia-_MG_2422.jpg" alt="" width="800" height="533" /><p class="wp-caption-text">fot. Natalia Szczęch</p></div>
<p style="text-align: justify;">
Nic nie dzieję się bez przyczyny, zatem ktoś zapyta, ze stajnie boksowe też wymyślno w jakimś celu. Owszem, na pewno. Przyznam się, ze nie wiem, kto był pomysłodawcą i jaki cel mu przyświecał. Jednak mając takie porównanie, zachowań, kondycji zdrowotnej uważam, że system stosowany w bucking horse stble jest zdecydowanie na plus. W stajni są też ogiery, które owszem nie są dopuszczone do stada, ale posiadają dokładnie takie same „mini stajnie” jak reszta koni, z wybiegiem i stanowiskami żywieniowymi.<br />
Często się mówi, że jakiś koń jest szalony, nie nadaje się do pracy i jest głupi. Wiem, że istnieją konie niebezpieczne, z którymi praca jest niemożliwa z różnych powodów. Myślę, a nawet jestem przekonana, że jeśli 90% z tych tzw. „szalonych koni” wstawić do takiej stajni jak Anki i Uwe, ich zachowanie by błyskawicznie wróciło do normy. I stały by się zupełnie normalnymi wierzchowcami, z mniej lub bardziej ognistym temperamentem.
</p>
<div id="attachment_91" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"> <img class="aligncenter" title="" src="http://kostkacukru.cba.pl/wp-content/uploads/2011/05/Kopia-_MG_2407.jpg" alt="" width="800" height="533" /><p class="wp-caption-text">fot. Natalia Szczęch</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/dobre-bo-niemieckie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Kostka Cukru” Jacka Bławuta</title>
		<link>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/%e2%80%9ekostka-cukru%e2%80%9d-jacka-blawuta/</link>
		<comments>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/%e2%80%9ekostka-cukru%e2%80%9d-jacka-blawuta/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Mar 2011 08:33:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kostka Cukru</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kostkacukru.cba.pl/?p=197</guid>
		<description><![CDATA[Powinnam to zrobić na samym początku bloga, jednak czasem tak jest, że coś Nam umyka.
Mi umknął pewien fakt, dziś mogę go nazwać kluczowym w decyzji o powstaniu „Kostki&#8230;”. I obecności Bartka w projekcie.
Pewnego wieczora otrzymałam od niego link do filmu poniżej. Jest to krótki dokument, zatem na pewno każdy znajdzie chwilę żeby go obejrzeć do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Powinnam to zrobić na samym początku bloga, jednak czasem tak jest, że coś Nam umyka.<br />
Mi umknął pewien fakt, dziś mogę go nazwać kluczowym w decyzji o powstaniu „Kostki&#8230;”. I obecności Bartka w projekcie.<br />
Pewnego wieczora otrzymałam od niego link do filmu poniżej. Jest to krótki dokument, zatem na pewno każdy znajdzie chwilę żeby go obejrzeć do końca.</p>
<p><iframe title="YouTube video player" width="480" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/wxXXnrpTyyI" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Nazwa również została zapożyczona z tego oto filmu, a podsunął mi ją Bartek.</p>
<p>I dziś napiszę, Bartek, dziękuję.<br />
Poznajcie go bliżej:</p>
<p><strong><a href="http://bartoszmatenko.com/blog/">http://bartoszmatenko.com/blog/</a><br />
<a href="http://bartoszmatenko.com/">http://bartoszmatenko.com/</a></strong></p>
<p>Miłego oglądania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/%e2%80%9ekostka-cukru%e2%80%9d-jacka-blawuta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Od mordercy do nauczyciela</title>
		<link>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/185/</link>
		<comments>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/185/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Jan 2011 19:32:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kostka Cukru</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kostkacukru.cba.pl/?p=185</guid>
		<description><![CDATA[
Zastawiając się nad tym co można by opowiedzieć, żeby kogoś zainteresować Naszym projektem, stwierdziłam, że pominęłam jedną z najważniejszych postaci, a właściwie dwie. Justynę Mitkę drugą w Polsce instruktor Silversand Horsemanship, i jej 1-wszego konia, Amigę.
Justynę i Amigę poznałam w 2004r. Ich znajomości dopiero się rozwijała, dobrym określeniem jest „docieranie się”. Obie mają silne charaktery, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">
Zastawiając się nad tym co można by opowiedzieć, żeby kogoś zainteresować Naszym projektem, stwierdziłam, że pominęłam jedną z najważniejszych postaci, a właściwie dwie. Justynę Mitkę drugą w Polsce instruktor Silversand Horsemanship, i jej 1-wszego konia, Amigę.<br />
Justynę i Amigę poznałam w 2004r. Ich znajomości dopiero się rozwijała, dobrym określeniem jest „docieranie się”. Obie mają silne charaktery, więc ustalenie pewnych zasad zajęło im nieco więcej czasu niż w innych przypadkach.<br />
Zaryzykuję stwierdzenie, że właśnie dzięki Amidze Justyna została instruktorem i z ogromnym zapałem stara się spopularyzować Horsemanship w Polsce.<br />
Patrząc z perspektywy czasu widzę, że „koń morderca” dziś, jest najlepszym nauczycielem dla początkujących jeźdźców.<br />
Spotykając różnych ludzi, zapamiętujemy tych ciekawych, niebanalnych, tacy ludzie mają w sobie jakąś energię. Często bywają chimeryczni, wybuchowi, jednak właśnie tacy ludzie czegoś Nas uczą. Czasem poznajemy ich i myślmy „taki/a chcę być!”, innym razem „nigdy się tak nie zachowam!”. Zapadają Nam w pamięć jako wzorce do naśladowania, lub jako przestrogi na przyszłość. Tylko człowiek o wyrazistych cechach ma zdolność do nauczania.<br />
Z końmi jest podobnie, a Amiga właśnie taka jest. Poprzez swój wyrazisty i mocny charakter, jest jednym z najlepszych końskich nauczycieli. Swoją postawą świetnie potrafi wytknąć Nam nasze błędy, ale przy właściwym zachowaniu Nas nagrodzi.<br />
Justyna kiedy tylko ją zobaczyła, wiedziała, że to „ten koń”. To zabawne, ale koniarze tak mają, spotykają właśnie „tego” konia. I już była jej, jednak najciekawsze miało nadejść.<br />
Trening, który okazał się prawie niemożliwy przy użyciu tradycyjnych metod.<br />
Kiedy wszyscy rozkładali ręce, w Justynie narastała frustracja, „Dlaczego każdy skreśla tego konia? Przecież nie jest możliwe że jest „niewyuczany””. Zaczęła wtedy swoje poszukiwania, metody która pozwoli jej dotrzeć do swojego konia. Szybko „przekroczyła” granice Polski, czytała, oglądała filmy, przeszukiwała fora. Wiele ludzi już zapomniało, że to właśnie Justyna sprowadziła po raz 1-wszy do Polski dziś znanego instruktora PNH Berniego Zambali&#8217;ego.<br />
W jeden z rozmów z moim kolegą ze szkoły, poruszyliśmy temat decyzyjności. Powiedział on, że w każdej minucie podejmujemy decyzje, które mają ścisłe powiązanie z tym co będziemy robili za tydzień, rok, 5lat. Uważam, że Justyna i Amiga są świetnym przykładem takiego mechanizmu decyzyjnego. 1-wsza była decyzja o kupnie Amigi, 2-ga, o tym, żeby nie spisywać jej na straty, 3- żeby znaleźć najlepszą metodę pracy, nie tylko wystarczającą, ale najlepszą. I w końcu 4- pomóc innym, stając się instruktorem. Dziś myślę, że pojawienie się w jej życiu Amigi zdeterminowało całą jego resztę. I uważam to za jakiś rodzaj przeznaczenia, ogromnie pozytywnego w skutkach.
</p>
<div id="attachment_91" class="wp-caption aligncenter" style="width: 543px"> <img class="aligncenter" title="" src="http://kostkacukru.cba.pl/wp-content/uploads/2011/01/MG_1220.jpg" alt="" width="533" height="800" /><p class="wp-caption-text">fot. Natalia Szczęch</p></div>
<p style="text-align: justify;">
Niewiele ludzi, których spotykamy jest w stanie patrzeć na siebie samych, w obiektywny sposób. Ludzie z natury nie lubią mówić o swoich wadach, tacy już jesteśmy. Każdy ma w sobie coś z narcyza. Justyna jest człowiekiem, który doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jak każdy,  nie jest doskonała. Nie użalając się przy tym, potrafi pracować nad samą sobą. I co uważam, za najważniejsze do tego wszystkiego potrafi się przyznać. Po prostu. Nie wywyższa się i ma w sobie na tyle pokory, że jeśli napotka problem, z którym sobie nie radzi, przyzna się do tego. Nie ma w niej, tej typowo ludzkiej pychy, która często nie pozwala Nam przyznać przed innymi „nie umiem”, „nie wiem”. We wcześniejszych wpisach pisałam, o nauczycielu którego czasem szukamy latami. Pisałam to właśnie z myślą o niej.<br />
Pamiętam początki Naszej znajomości, kiedy Justyna próbowała wielu metod treningu z Amigą. Początkowo podążała starannie za ścieżką PNH, jednak z czasem zaczęła szukać własnej drogi. Uważam, to za kolejny dowód dojrzałości wewnętrznej. Obserwując zmiany jakie zaszły w Amidze, łatwo było popaść w zachwyt metodą PNH. Amiga stała się spokojna,  zaczęła współpracować z jeźdzcem, nawet dzieci mogły na niej jeździć. Coraz trudniejsze elementy nie sprawiały jej problemu, okazała się być świetnym wierzchowcem. Justyna jednak zaczęła dostrzegać pewne sygnały z jej strony. I nie zlekceważyła ich. Kiedy inni twierdzili, że przesadza, albo nie dawali jej satysfakcjonujących odpowiedzi postanowiła zasięgnąć rady innych instruktorów. W ten sposób dotarła do Steve Halfpenny&#8217;ego. Jednak na tym nie poprzestała, cały czas nawiązuje kontakty z nowymi instruktorami. Czyta literaturę, śledzi internet i kiedy tylko pojawia się nowa szkoła, nawiązuje kontakty, ogląda pokazy.<br />
W tym jaka jest Justyna, Amiga ma ogromny udział. Jest wymagającym koniem, który wyraźnie pokazuje jeśli coś jej się nie podoba,  jest też niesamowicie inteligentna. Żaden inny koń, którego znam nie umie tak wyczuć Naszego wahania i je wykorzystać. Wymaga od Nas bycia pewnym i zdecydowanym. Tylko takich ludzi obdarzy szacunkiem i będzie ich słuchać.<br />
Posiadanie takiego konia, wymaga posiadania określonych cech charakteru. Justyna musiała wiele nad sobą pracować, żeby zasłużyć na szacunek z jej strony. Dlatego też „docieranie się” w ich przypadku trwało nieco dłużej. Ustalenie hierarchii z koniem, inteligentnym, potrafiącym Nas wyczuć, a przy tym obdarzonym silnym charakterem stawia Nam, jako ludziom wysoko poprzeczkę. Nie każdy potrafi sprostać takiemu zadaniu.<br />
W moim mniemaniu Justynie się udało, i to na tyle, że jej następny koń, Zadora jest jeszcze trudniejszym do prowadzenia zwierzęciem. Ale o tym innym razem.<br />
Na koniec mogę dodać, że mój opis poparty jest wieloletnią znajomością z Justyną, bo pierwszy raz spotkałyśmy się 8 lat temu. Przez cały ten czas obserwowałam jej rozwój i widzę jak wiele potrafiła zmienić w samej sobie, dla dobra swoich (i nie tylko) koni.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/185/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>T-Touch. Jak stać się Zbyszkiem Nowakiem i mieć „ręce, które leczą”.</title>
		<link>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/t-touch-jak-stac-sie-zbyszkiem-nowakiem-i-miec-%e2%80%9erece-ktore-lecza%e2%80%9d/</link>
		<comments>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/t-touch-jak-stac-sie-zbyszkiem-nowakiem-i-miec-%e2%80%9erece-ktore-lecza%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Nov 2010 19:48:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kostka Cukru</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kostkacukru.cba.pl/?p=182</guid>
		<description><![CDATA[
Wpis dzisiejszy poświęcę metodzie, która odebrała mi mowę, zaraz po poczuciu jej efektów.
W Internecie wpisując to hasło, najprawdopodobniej znajdziemy zegarek.
Chociaż jest jedna Polska strona opisująca te metodę. Jednakże uważam, że opis jej jest skąpy, i nie przekazuje tego, co ja zobaczyłam na kursie, w którym miałam okazje uczestniczyć. Był to kurs z Bibi Degn, instruktorką [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">
Wpis dzisiejszy poświęcę metodzie, która odebrała mi mowę, zaraz po poczuciu jej efektów.<br />
W Internecie wpisując to hasło, najprawdopodobniej znajdziemy zegarek.<br />
Chociaż jest jedna Polska strona opisująca te metodę. Jednakże uważam, że opis jej jest skąpy, i nie przekazuje tego, co ja zobaczyłam na kursie, w którym miałam okazje uczestniczyć. Był to kurs z Bibi Degn, instruktorką prowadzącą Europejski ośrodek szkoleniowy tej metody. Maiłam okazję uczyć się od najlepszych.<br />
Osobą, która stworzyła ten system treningowy, jest Linda Tellington-Jones. Osobiście polecam zapoznanie się z jej strona internetową http://www.ttouch.com/.<br />
Tak jak mówiłam, nie chcę opisywać tu całych systemów szkoleń, jednak warto trochę o niej wspomnieć.<br />
Zdecydowałam się na jej opisanie na blogu przez moją koleżanką, która studiuje psychologię.<br />
Siedząc przy kawie wspomniałam o kursie i opowiedziałam jej trochę o tym, czego się nauczyłam. Kiedy skończyłam zobaczyłam na jej twarzy ogromne zaciekawienie, po czym powiedziała. „Na następnym takim kursie muszę być! Chcę to zobaczyć”.<br />
Jej zaciekawienie wynikła, jak potem powiedziała, z reakcji zwierząt, na tego typu pracę. Jak sama stwierdziła „jeśli na zwierzęta coś działa, to ludzi też musi”. Dlatego, że u zwierząt nie działa „siła sugestii”, każde ich zachowanie wynika bezpośrednio z naszych działań.<br />
Dlatego między innymi dzieci powinny mieć styczność ze zwierzętami. Dlatego, że w naturalny sposób uczą się reakcji na konkretne zachowania. Np. kiedy pociągane kota za ogon on mnie podrapie. To naturalna reakcja samoobrony, jeśli kot kilka razy podrapie odpowiednio mocno, dziecko skojarzy, że takie zachowanie wywołuje złe reakcje i go zaprzesta.<br />
Dlatego jeśli Nasz praca z koniem wywołuje jakieś reakcje z jego strony, to są one „lustrzanym odbiciem” naszych własnych działań. Uważam to za fundamentalną zasadę całego jeździectwa.<br />
Całe metoda T-Touch odnosi się ogólnie do zwierząt, z każdym zwierzakiem można tą metodą pracować. Generalnym założeniem tej metody, przekładając na język Polski, jest „w zdrowym ciele, zdrowy duch”. Oznacza, to tyle, że jeśli coś w zachowaniu naszego konia sprawia problem, to jest więcej niż pewne, że wynika to z jego ciała. A raczej, fizycznego problemu. Pracę zaczyna się od dotykania całego ciała zwierzaka. Skupiamy się na tym, które partie jego ciała są zimne, które ciepłe. Większość koni w stajni, z którymi pracowaliśmy była ciepła w przedniej części ciała. Od miejsca gdzie jest siodło, zaczynała się robić coraz zimniejsza. Bibi powiedziała Nam, że zasadniczo są 3 przyczyny tak rozłożonej temperatury na ciele. 1-Wsza to „trauma” w jakiejś części ciała. Za przykład podała Nam, swój palec, którego 1/3 straciła kilkanaście lat wcześniej. Po prostu, po urazie często temperatura w miejscu jego doznania, jest niska. 2-gi znacznie częstszy powód to „nieświadomość” danej części ciała. Zwierzęta, np. psy i konie, często są nieświadome tego, że posiadają zad. Brzmi to śmiesznie, ale przy wnikliwej obserwacji  można odnieść, że niektóre konie stoją jakby „zgubiły” zadnie nogi. 3 To napięcie w danej części ciała. Nasze mieście, i zwierząt również, działają za zasadzie skurcz-rozkurcz. Wtedy naprawdę one pracują, jeśli natomiast jakiś mięsień, pozostaje cały czas w fazie skurczu, to nie pracuje, co za tym idzie, krew nie jest do niego dostarczana. A wtedy miejsce to, w wyniku złego krążenia, staje się zimne.<br />
Jeśli już wiemy jak wygląda temperatura na ciele naszego ulubieńca, należy zacząć dochodzić, co jest tego przyczyną. Odkryć możemy to poprzez pracę z ziemi. Jest sporo sposobów na to, by odkryć, co jest przyczyną zachowań naszych zwierząt. Jest też kilka metod pomocy im w zmianie tego stanu rzeczy.</p>
<p>Na początku napisałam o tym, że poczułam efekty tej metody. Nie bez przyczyny użyłam takich słów, dlatego, że zanim zaczęliśmy pracę z końmi, to pracowaliśmy w parach. Tak by samemu poczuć, co to jest, T-touch. Jedną z metod pracy nad danymi problemami jest właśnie dotykanie. Oczywiście w określony sposób. Razem z koleżanką próbowałyśmy na sobie tego „dotyku”, i niesamowitym było uczucie po „mini sesji” dotykowej. Trudno jest mi to opisać, ale najprościej mówiąc, odkryliśmy tajemnicę Zbyszka Nowaka. Ciekawym było, że Bibi celowo po „dotykaniu” jednej strony pleców, przerwała i poprosiła „dotykanych” o opisanie wrażeń. Wtedy najwyraźniej czuje się efekty. 100% z Nas stwierdziło, że zdecydowanie mocniej poczuło swoje plecy. Było to uczucie w rodzaju wypełnienia, „dotykanej” strony. Jednocześnie praca ta, wymaga od Nas samych dużego zaangażowania. Dlatego, że zanim zaczniemy pracę ze zwierzęciem, powinniśmy sami ze sobą popracować. Bibi określała to jako „ugruntowanie się” Najprościej mówiąc, kazała Nam myśleć o swoim ciele, kręgosłupie jako o mocnej stabilnej konstrukcji, mocno stojącej na ziemi (poprzez nasze nogi). Przy tym musimy też pamiętać o oddechu(Naszym!), Który jest najważniejszy. Dlatego, że bez oddechu nie ma dobrego krążenia, a bez dobrego krążenia nie ma odpowiedniej temperatury ciała.<br />
Przy rozmowie o oddechu Bibi opowiedziała Nam bardzo ciekawą historię.<br />
Kilka lat temu była instruktorem na kursie T-touch, na który przyjechali uczestnicy z psami. Myślę, że każdy z łatwością może sobie wyobrazić 20-osobwą grupę ludzi, a każdy z nich ma psa na smyczy. Kiedy ludzie Ci znajdą się w jednym pomieszczeniu, sytuacja może stać się trudna do opanowania. I tak też atmosfera stałą się nerwowa. Wtedy Bibi kazała wszystkim zamknąć oczy, myśleć o swoim oddechu, ustabilizować go, co wyrównuje też rytm serca. Nikt nie miał karcić swojego psa, ani go upominać. Wszyscy mieli się wyciszyć. Po ok. 15 minutach, wszyscy otworzyli oczy. Okazało się wtedy, że wszystkie psy leżały spokojnie na ziemi, niektóre sobie przysypiały. I jak to się stało? Dlatego, że własnym ciałem możemy wpływać na ciała innych zwierząt i ludzi. Czy czasami, spotykając kogoś, obcego czy znajomego. Nie macie wrażenia, że nagle połykacie kij od szczotki? Stajecie nagle na baczność. To bardzo proste, przebywając z zestresowanym człowiekiem, jest on w stanie Nas tym stresem „zarazić”. Dlatego też, pracując z koniem, powinniśmy przynajmniej odsunąć wszystkie Nasze stresy na bok. Sami zobaczymy jak wiele będziemy w stanie zmienić, kiedy nauczymy się pomagać samym sobie.<br />
Sama wypróbowałam tej pracy z moim hiper aktywnym psem. Oczywiście z koniem też tak pracuje. To młody bokser, więc rozpiera ja energia. Zabawa dla niej nie ma końca. Po kilku krótkich sesjach (5min), codziennie. Zmieniła swoje zachowanie, łatwiej jest skupić uwagę na mnie i tym co do niej mówię. Szkolenie też stało się łatwiejsze, a sam T-touch jest dla niej tak przyjemny, że czasem sama się go domaga. Bardzo ją to uspokaja. Pamiętajmy, że często Nasz problem z zwierzęciem jest też problemem dla samego zwierzaka. One nie robią Nam na złość. Jednak tylko w sobie znamy sposób mogą dać Nam do zrozumienia, że mają z czymś problem i potrzebują Naszej pomocy. Robią to np. poprzez stawanie dęba, czy notoryczne gryzienie naszych butów.<br />
Mieliśmy okazję gościć kilka osób spoza Naszego stowarzyszenia, co Nas ogromnie cieszy. Dlatego, że zdanie właśnie takich osób jest dla Nas bardzo cenne. We wszystkich było duże zaskoczenie, kiedy sami poczuli, a potem mieli okazje zaobserwować przy koniach, efekty tej pracy. Zabawne było jak podczas pracy Bibi wołała do Nas „Ola zacznij oddychać! Widzę, że nie oddychacie z Evitą!”.<br />
Nasze społeczeństwo to generalnie malkontenci. Tak naprawdę, w dobrym tonie jest narzekać, no bo jak powiemy Naszemu sąsiadowi, że wszystko jest super. To on pomyśli, że się chwalimy. Albo, co gorsza, na pewno mąż/żona się nad Nami znęca, tylko dla niepoznaki tak mówimy. W takim społeczeństwie żyjemy, z różnych przyczyn historycznych zostaliśmy tak ukształtowani. Jednak kurs ten pokazał mi bardzo ważną rzecz. Frazę tę można przeczytać w każdej kobiecej gazecie. Jednak na kursie, mogłam naocznie dostrzec, co to oznacza. „Jeśli sami ze sobą potrafimy czuć się dobrze, to inni też będą czuli się z Nami dobrze”. Po raz kolejny się przekonałam, że praca z końmi to nie tylko „wożenie tyłka”. Odpowiednia praca, może lepiej niż sesje w psychologa pomóc Nam, w kształtowaniu Naszego charakteru. Rozwiązywaniu Naszych problemów. Może pomóc Nam samym w wielu aspektach naszego życia, które na pozór nie są ze sobą związane.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/t-touch-jak-stac-sie-zbyszkiem-nowakiem-i-miec-%e2%80%9erece-ktore-lecza%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A w sobotę był Hubertus&#8230;</title>
		<link>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/a-w-sobote-byl-hubertus/</link>
		<comments>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/a-w-sobote-byl-hubertus/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Nov 2010 16:06:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kostka Cukru</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kostkacukru.cba.pl/?p=175</guid>
		<description><![CDATA[
W jeździeckim światku nazywany również Gonitwą św. Huberta.
Św. Hubert jest partonem myśliwych, leśników i jeźdźców.
Obchodzony w okolicach 3 listopada, kiedy to przypada liturgiczne wspomnienie św. Huberta.
Hubertus symbolizuje zakończenie sezonu jeździeckiego (teraz już tylko zwyczajowe).
Odbywa się wtedy gonitwa za tzw. „lisem”. Jednym z jeźdźców z przypiętą do lewego ramienia lisią kitą. Ten kto go złapie, zostaje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">
W jeździeckim światku nazywany również Gonitwą św. Huberta.<br />
Św. Hubert jest partonem myśliwych, leśników i jeźdźców.<br />
Obchodzony w okolicach 3 listopada, kiedy to przypada liturgiczne wspomnienie św. Huberta.<br />
Hubertus symbolizuje zakończenie sezonu jeździeckiego (teraz już tylko zwyczajowe).<br />
Odbywa się wtedy gonitwa za tzw. „lisem”. Jednym z jeźdźców z przypiętą do lewego ramienia lisią kitą. Ten kto go złapie, zostaje „nowym lisem” i za rok, on staje się ściganym.<br />
Prowadzi też rundę honorową wokół miejsca gonitwy, czyli lans na maxa.<br />
A po gonitwie zawsze jest impreza przy ognisku, bigosie i nalewce (czasem więcej niż jednej&#8230;)<br />
W ostatnich latach jeźdźcy również ścigają się w rozmaitych przebraniach, ogólnie jesienny karnawał jeździecki. Odbywają się „gonitwy dam”, dziewczyn ubranych w suknie z minionych epok. W tym roku, trochę nie dopisała nam wyobraźnia, ale nie będziemy robić sobie antyreklamy. Możemy się za to pochwalić niebanalnym zakończeniem tegorocznej gonitwy.<br />
„Gdzie 2-óch się bije, tam 3-ci korzysta”, zgodnie z tym przysłowiem, w czasie kiedy „lis” uciekał przed złapaniem, inny koń zaszedł go z drugiej strony, i ciach. Jak widać nie zawsze liczy się prędkość, ale spryt również.
</p>
<div id="attachment_91" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"> <img class="aligncenter" title="Hubertus" src="http://kostkacukru.cba.pl/wp-content/uploads/2010/11/1.jpg" alt="" width="800" height="554" /><p class="wp-caption-text">fot. Natalia Szczęch</p></div>
<p style="text-align: justify;">
Od kiedy jestem w stajni w Węgrzcach, co roku jestem zapraszana do udziału w gonitwie.<br />
Nigdy jednak się na to nie zdecydowałam, ze względu na kiepskie wypomnienia z przeszłości.<br />
We wcześniejszych latach, miałam kilka razy okazję oglądać Hubertus z boku. Była to zawsze szaleńcza gonitwa, po której konie były skrajnie wykończone. Nie raz zdarzyły się poważne upadki. Ogólnie, bezmyślne uganianie się za sobą. Nigdy nie miałam na tyle odwagi, żeby przystąpić do tej gonitwy.<br />
W tym roku jednak moje wyobrażenie uległo zmianie. Bardzo mi się podobało, że wszystkie konie biorące udział w pogoni, pojechały wcześniej na miejsce gonitwy. Zostały oswojone z terenem i ilością koni jaka się znalazła w jednym miejscu. Uczestnicy stawiali raczej na dobrą zabawę, nie myśleli tylko o złapaniu lisa.
</p>
<div id="attachment_91" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"> <img class="aligncenter" title="Hubertus" src="http://kostkacukru.cba.pl/wp-content/uploads/2010/11/2.jpg" alt="" width="800" height="554" /><p class="wp-caption-text">fot. Natalia Szczęch</p></div>
<p style="text-align: justify;">
Im jestem starsza tym coraz częściej się przekonuje, że „nie ważne gdzie, ważne z kim”.<br />
Przy szklance z herbatą z „wkładką”, i gorącym bigosie. Nawet na zimnie, bawić się można świetnie.<br />
Rzeczą, która mnie zniechęcała do jeździectwa była najczęściej atmosfera panująca w rożnego rodzaju Szkółkach Jeździeckich. Węgrzyce z cała pewnością nie należą do tego rodzaju stajni.<br />
Zapraszam zatem w „Nasze szeregi”, każdego zbłąkanego.
</p>
<div id="attachment_91" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"> <img class="aligncenter" title="Hubertus" src="http://kostkacukru.cba.pl/wp-content/uploads/2010/11/3.jpg" alt="" width="800" height="554" /><p class="wp-caption-text">fot. Natalia Szczęch</p></div>
<p style="text-align: justify;">
Gratuluje też Mai zwycięstwa i sprytu. Nieskromnie powiem, że zwycięski koń, jest moim podopiecznym, zatem duma mnie rozpiera podwójnie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/a-w-sobote-byl-hubertus/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cały ten zgiełk&#8230;</title>
		<link>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/caly-ten-zgielk/</link>
		<comments>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/caly-ten-zgielk/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Oct 2010 20:39:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kostka Cukru</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kostkacukru.cba.pl/?p=171</guid>
		<description><![CDATA[
Tak zwanym „naturalnym jeździectwem” zaczęłam się interesować w 2002r. Pamiętam, kiedy oglądałam pierwsze kasety(VHS, nie DVD!) Z pokazami Pata Parelliego.
Do dziś pamiętam tę fascynację, jaki to był odlot dla mnie. Patrzyłam na to jak zaczarowana.
Minęły lata, wiele się pozmieniało w jeździeckim świecie.
Narodził się również, ten konflikt „klasyków” z „naturalowcami”. Zastanawiam się jak to się stało, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">
Tak zwanym „naturalnym jeździectwem” zaczęłam się interesować w 2002r. Pamiętam, kiedy oglądałam pierwsze kasety(VHS, nie DVD!) Z pokazami Pata Parelliego.<br />
Do dziś pamiętam tę fascynację, jaki to był odlot dla mnie. Patrzyłam na to jak zaczarowana.<br />
Minęły lata, wiele się pozmieniało w jeździeckim świecie.<br />
Narodził się również, ten konflikt „klasyków” z „naturalowcami”. Zastanawiam się jak to się stało, że jednych tak to fascynuje, innych wręcz odpycha.<br />
Po wykładzie doktora zaczęłam jeszcze więcej o tym myśleć. I wyciągnęłam pewne wnioski, jednak gdyby nie pewna osoba, nie doszłabym do tego.
</p>
<p>Oto Justyna, i Jagna. Czyli mój duet J&#038;J.<br />
<div id="attachment_91" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"> <img class="aligncenter" title="JJ" src="http://kostkacukru.cba.pl/wp-content/uploads/2010/10/kon11.jpg" alt="" width="800" height="554" /><p class="wp-caption-text">fot. Natalia Szczęch</p></div></p>
<p style="text-align: justify;">
Justynę poznałam przez Michała, mojego kolegę od podstawówki. Michał pracował w stajni, gdzie stała Justyna z Jagną.<br />
Pewnego dnia Michał zapytał mnie, czy nie mogłabym pomóc Justynie ponieważ Jagna, jak każdy koń nie lubi jeździć w przyczepie do przewozu koni. Jest to związane z naturalną u koni klaustrofobią. Od zawsze żyły ona na wielkich otwartych przestrzeniach, ogarnia je przerażenie, kiedy chcemy je zamknąć w ciasnej „puszce”, jaką jest przyczepa dla nich. Miałam mieszane uczucia, bo nie uważam się za osobę, która miała na tyle kompetencji, żeby to zrobić. Jednak doszło do Naszego spotkania, i pracy z Jagną. Zakończona postępem, na szczęście.<br />
Upraszczając bardzo obecną sytuacje na forach, byłyśmy w przeciwnych obozach. Ja – natural, Justyna – klasyk.<br />
W czasie pracy, dużo rozmawiałyśmy o technikach jazdy „klasycznej” i „naturalnej”. Zaskakującym było to, do jakich wniosków dochodziłyśmy w czasie Naszych rozmów, bo wnioski były takie same. Mamy różne techniki osiągania pewnych celów, Justyna używa pomocy klasycznych, ja sięgam po inne narzędzia pracy. Jednak cel pozostaje niezmienny.<br />
Chcemy żeby nasze konie dobrze rozwijały się fizycznie, żeby nie miały tzw. „narowów”, czyli żeby nie ponosiły, brykały. Żeby stawały się coraz odważniejsze w czasie jazdy. Staramy się budować więzi oparte na zaufaniu i przewodnictwie.<br />
W jakimś stopniu zostałyśmy postawione w sytuacji, gdzie nie mogłyśmy prowadzić przepychanek słownych. Z czasem okazało się, że wzajemne wyrzucanie sobie nie jest konieczne. Dlatego, że tak naprawdę nie różnimy się zbytnio od siebie. Dziś mogę powiedzieć, że jesteśmy koleżankami.<br />
Kiedy odwiedziłam Justynie po tym jak się wyprowadziła z Krakowa, pojechałyśmy do stajni. Nie miałyśmy dużo czasu, Justyna nie wsiadała. Inaczej zorganizowała Jagnie ruch.<br />
Puściła Jagnę luzem, w samym kantarze stajennym na hali. Robiła dokładnie to samo, co nazywa się „pracą na wolności”. Stała sobie pośrodku hali, i pracowała z Jagną w stępie, kłusie, galopie. Robiła to poprzez mowę ciała i głos. Nie musiała nawet za bardzo chodzić, a Jagna skakała w korytarzu. Nikt jej nie gonił, słuchała Justyny. Jeśli mamy ze swoim koniem dobry kontakt, Nasze relacje z nim opierają się na zaufaniu to takie rzeczy przychodzą same. Nie trzeba wymyślać temu nazw.<br />
Następny przykład.<br />
Ludzie na wsiach, od zawsze jak się mówi, robili imprinting źrebiąt.<br />
Imprintingiem nazywamy oswajanie małego źrebaka zaraz po urodzeniu. Głaskamy go, dotykamy nóg, możemy nawet go pogłaskać workiem foliowym. Konie z natury bają się szelestu, więc postępowanie takie może im oszczędzić stresu w przyszłości. Jednak 50 lat temu nie było w tym żadnej filozofii. Po prostu chłopowi łatwiej było potem pracować z oswojonym koniem. Mógł do niego normalnie podejść, prowadzić w ręce, uczyć chodzi w wozie. Zwierzak traktował ludzi jako coś naturalnego w swoim otoczeniu, był po prostu oswojony.<br />
Od lat istniała literatura mówiąca o wychowaniu koni, o tym, jakie metody są dla koni najbardziej naturalne. Jak należy postępować by zapewnić im jak najlepsze warunki pracy z Nami, jak je traktować by życie z człowiekiem nie było dla nich „niewolą”. Gro ludzi pisało takie książki w dobrej wierze. Żeby spisać wiedzę przekazywana z pokolenia na pokolenie, żeby nie zanikła.<br />
W trakcie seminarium dr Heuschmann kilkakrotnie dyktował Nam przepisy FEI (Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej), i te przepisy nie mówiły nic, co by się nie zgadzało z podejściem tzw. „naturalia”. Potwierdziło, to tylko fakt, że nie ma czegoś takiego jak jeździectwo „naturalne”<br />
Zatem, o co poszło tym dwóm grupom?<br />
W dużej mierze, w moim odczuciu, poszło o ludzką próżność.<br />
Jestem pewna, że wszyscy zakładający swoje „szkoły” jeździeckie, mieli szlachetne cele.<br />
Jednak w ferworze szkoleń, opisywania swoich metod, niektórzy zapomnieli, co sprawiło, że te programy stworzyli – dobro koni. To nimi kierowało. Chcieli umożliwić ludziom lepsze dotarcie do psychiki tych zwierząt. Chcieli im pomóc je zrozumieć. Ale niestety po drodze zbytnio skupili się na „robieniu marketingu”.<br />
Polityka marketingowa, jak wszyscy wiemy, bywa bardzo agresywna. Dlatego zaczęło się wzajemne obrzucanie błotem, udowadnianie czyje metody są lepsze, wzajemne wyśmiewanie się.<br />
Dostaję gęsiej skórki, kiedy czytam fora, a na nich cały czas:<br />
 „Wy jesteście źli, bo zakładacie wędzidła!”<br />
 „Wy sobie z końmi nie radzicie! Dlatego ubieracie kantary sznurkowe!”.<br />
Zastanawia mnie zasadność tych kłótni. Czy komuś to pomaga? Wyładowywanie złych emocji oczywiście jest potrzebne, jednak robienie tego poprzez obrażanie kogoś, mnie już nie przekonuje.<br />
Moim zdaniem ważną rolę w tym sporze pełnią trenerzy. Myślę, że oni mogą ten spór zakończyć, albo znacznie ograniczyć.<br />
Nie ważne, czy to trenerzy dresażu, czy szkoły „naturalnej”. Każdy dobry instruktor zachowuje otwartą głowę, i jeśli napotyka problem powinien umieć powiedzieć „Nie wiem, ale może ten/ta trener Ci pomoże”. To jest prawdziwa sztuka, umieć przyznać się do niewiedzy, czy błędu. I zapytać kogoś innego o opinię. Właśnie po tym poznaje się dobrego trenera. Dobry trener nie uważa się za „jedynego mądrego”, a każdy inny jest „tym gorszym”, co mniej potrafi. Dobry trener, powinien Nam towarzyszyć, służyć radą i pomocą, powinien wskazywać Nam drogi. Nawet, jeśli ta droga prowadzi do innego trenera. Na tym polega nauka, wszyscy wiemy, że człowiek uczy się przez całe życie. Człowiek, który zamyka się na wiedzę i uważa, że już wszystko widział i wie, na pewno nie będzie dobrym nauczycielem. Moje osobiste doświadczenia pokazały, że takiego nauczyciela czasem szuka się latami. I to samo doświadczenie nauczyło mnie, że warto na takiego trenera czekać.
</p>
<div id="attachment_91" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"> <img class="aligncenter" title="JJ" src="http://kostkacukru.cba.pl/wp-content/uploads/2010/10/kon2.jpg" alt="" width="800" height="554" /><p class="wp-caption-text">fot. Natalia Szczęch</p></div>
<p style="text-align: justify;">
Wpis ten dedykuje Justynie, dzięki Naszej znajomości otworzyły mi się oczy, i zrozumiałam, czym jest prawdziwe klasyczne jeździectwo.
</p>
<p style="text-align: justify;">
Apeluje jednocześnie do wszystkich jeźdźców. Zanim zaczniemy krytykować jakiekolwiek metody, najpierw je poznajmy. I nie oceniajmy na podstawie 1 czy nawet 5 osób, które spotkaliśmy. W każdym środowisku są osoby, które zatruwają krew. W jednych może być kilka, w innych cała masa.<br />
Każdy jest inny, a inny nie znaczy gorszy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kostkacukru.cba.pl/index.php/caly-ten-zgielk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

